niedziela, 4 listopada 2012

Dźwięk samotności


04.11.2012 23:25
Zacznijmy tą historie od tego ze posypało mi się życie  Tzn wobec całego zła na świecie jakie może człowieka spotkać aids, raka,totalitaryzmu,morderstw, głodu itd moje problemy są dość drobne przez co czuje jeszcze większe wyrzuty sumienia. A wyrzuty sumienia czuje niemal non stop. Na każdym kroku czyhają na mnie te male cholery żeby przy myciu zębów dręczyć mnie tym ze woda pitna się kończy na świecie i trzeba ja oszczędzać  Te osobiste wywnętrzenia się są pisane w formie pamiętnika albo namiętnika bo namiętnie użalam się nad sobą.
Dziś zerwałam  z chłopakiem. Pewnie wiecie jakie to uczucie. A jeśli nie wiecie to oswójcie się z myślą ze prędzej czy później będziecie się musieli zaznajomić z ta forma bólu wewnętrznego jakim jest niespełniona miłość  Wszystkie moje plany, marzenia trafił szlak. Szczerze to nawet nie wiem co będę robić w przyszły weekend. Nienawidzę tej pustki po zerwaniu. Nienawidzę tego uczucia samotności w tym czasie w którym jeszcze nie tak dawno oddawałam się rozkoszą z swoim ex-jedynym.
Czemu postanowiłam bezceremonialnie powtórzyć dziś ze 100 razy TO KONIEC? Mój dawny zawód miłosny nauczył mnie porzucać. Nauczył mnie porzucać to co nie działa i nigdy nie będzie działać. Nie mówię tu  porzuceniu rzeczy , zachowań czy przekonań które są potrzebne i użyteczne lecz o tych sprawach w których już nie ma nadziei albo chociaż w tych sprawach których iskra to za mało żeby rozpalić ognisko. Dziś poczułam że moja iskra to za mało by to naprawić więc dzięki B. porzuciłam starą ideę związku z S. dla samotności. Dla niedzielnego dnia spędzonego w łóżku oglądając po raz setny te same filmy.
To koniec ! postanowiłam dziś powiedzieć bo nie lubię się czuć nie mała. A S. wczoraj jak nigdy próbował mi udowodnić że mogłabym nie istnieć. Mianowicie byliśmy na urodzinach mojej koleżanki. Kieliszek za kieliszkiem piosenka po piosence taniec po tańcu. przez pierwsze 1.5 godziny moglibyśmy uchodzić za wzór dla par. On Sardoniczny, inteligentny ona w miarę ładna , uśmiechnięta roześmiana. Co przerwało tą idyllę? Mój ex-s poczuł niepohamowana chęć zaistnienia na parkiecie. Obtańcował każdą która mogła tańczyć i miała młode odkryte nogi. I zapomniał o swojej jedynej na zabawie dziewczynie w spodniach. Nie żebym była mniej zgrabna w tych cygaretkach od tych w skurczonej w praniu mini. Może miał ochotę spróbować chleba z innego pieca ? Chociażby w tańcu? Oczywiście wtedy jeszcze nie czułam zbytniej urazy i nie pozostawałam mu dłużna zgadzając się na tańce z nieciekawymi i aroganckimi facetami w rozpiętych koszulach.
Nim się spostrzegłam mój ex-S ledwo trzymający się na nogach odprawiał bardzo zmysłowy i jakby to powiedzieć spoufalający ze sobą ludzi taniec. Żeby było mało wybranka z którą S. się tak cudownie bawił miała 15 lat.
Oczywiście dziś rano dostałam pełne goryczy, wyrzutów, przeprosin sms. S przypomniał sobie o uczuciu jakim mnie rzekomo darzy. Czy wytrzymam samotność ? Czy przezwyciężę strach przed samotnością... Cholernie obawiam się jutra i próbuje nie zwariować. Nienawidzę tego bólu w sercu. Nienawidzę tak cierpieć z miłości. A czemu przeżywam to co mniej więcej pół roku ?
Ps. Cel nr. 1 pisać tego bloga . Muszę nauczyć się samodyscypliny. A to chyba najtrudniejsza rzecz dla mnie na świecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz